Wychowaj sobie pediatrę

Doctor Teddy Bear

Stop! Nie uciekaj ;) Przeniosłam się na własną domenę. Notkę przeczytasz tutaj:


http://www.tamaratur.pl/2014/12/04/wychowaj-sobie-pediatre/

15 przemyśleń na temat “Wychowaj sobie pediatrę”

  1. ~Iza pisze:

    Oj, co do zębów – święta prawda. :((( W latach 1960-tych jako dziecko miałam miesiąc w miesiąc ropną anginę (babcia uwielbiała mnie przegrzewać, a to ona rządziła w domu). No i cóż robił pediatra za każdym razem? Jasne – dawał antybiotyk, szał tego okresu, super-osiągnięcie ówczesnej medycyny. Efekt – struktura kostna zębów (i nie tylko zębów) w tragicznym stanie, próchnica wdająca się z poniedziałku na wtorek, od wieku 2,5 roku aż do teraz non-stop problemy, wygląda na to, że przed sześćdziesiątką przywitam się z pełną protezą… NIE RÓBCIE TEGO swoim dzieciom!!!

  2. ~Marta pisze:

    Święta prawda z tymi antybiotykami. Ja mam przewrażliwioną mamusię, całe dzieciństwo truła mnie antybiotykami przy podejrzeniu!!!!! chrypki, a pediatra przepisywał dla świętego spokoju, zresztą po jej opisie objawów powinnam za każdym razem lądować an OIOMie. Zbuntowałam się tak w wieku 16 lat, przestały robić na mnie płacze i narzekania że jak nie będę się leczyła to umrę, bla, bla, przez jakiś roku faktycznie prawie non stop byłam chora- zero odporności, ale przetrwałam kaszle, gorączki inne pierdoły (i płacze mamusi). Teraz mam 34 lata, sztuczną szczękę, bo zęby dosłownie mi się rozsypały i od 5 lat nie byłam u lekarza. W domu nie mam nawet tabletek przeciwbólowych. Stosuję miód, czosnek syrop z cebuli i nalewkę malinową. A mamusia dalej płacze i narzeka, bo córeńka chyba ma chrypkę albo katarek, to pierwsze pytanie jak do niej dzwonię. Najlepszą metodą żeby mnie doprowadzić do berserkerskiego szału to zapytać jak się czuję. Wrrr.

    Mądra z pani Matka.

  3. ~O. pisze:

    w przedszkolu NIE MA OPIEKUNEK – SĄ W TYCH CZASACH NORMALNIE WYKSZTAŁCENI nauczyciele, tacy sami , co w szkołach, tylko maja inne miejsce pracy- po prostu w przedszkolu, a często studiujący i siedzący w jednej ławce z pozostałymi nauczycielami podczas studiów. Mamy XXI wiek, a wiedza nadal….

    1. Tamara Tur pisze:

      Ciekawe, że sama kierowniczka u nas w żłobku używa określenia „opiekunka” :p Ale nie będę się wykłócać, bo rozumiem, że mam do czynienia z kimś kto chciał być nauczycielem w szkole, a został nauczycielem w przedszkolu :P Dla mnie te określenia to tylko czysta semantyka. W żłobku i przedszkolu panie głównie sprawują opiekę nad dziećmi, więc samo przez się nasuwa się określenie opiekunka, a w szkole – głównie uczą :p Bardzo mi przykro, że uraziłam Twoje uczucia :p

    2. ~Ewa pisze:

      A szkoda, że nie ma opiekunek, bo dziećmi małymi trzeba się opiekować a „panie nauczycielki” nie są przecież od tego!

    3. ~lisia pisze:

      No właśnie mamy XXI wiek, a PRZEDSZKOLANKI MAJĄ NADAL MANIĘ WIELKOŚCI !!! Na nauczyciela to sobie trzeba zasłużyć !!! to że ktoś skończył wydział gier i zabaw, na pierwszej lepszej uczelni na wyższej szkole …prywatnej nie robi z niego nauczyciela.

  4. ~myśliciel pisze:

    zawsze warto zażywać naturalne pożywienie, jedyne co można powiedzieć to Dbajcie o Siebie!!! http://nplink.net/SxjMAAwB

  5. ~Farmaceuta pisze:

    Zależy od antybiotyku. Niektóre są p/wskazane u dzieci i mimo zastosowania niezgodnego z rekomendacja medyczna mogą wpływać na stan zębów i kości. Takim antybiotykiem sa np tetracykliny. Należy pamiętać ,że większość bo prawie 90% infekcji jest pochodzenia wirusowego-nawet 200 wirusów wywołuje zakażenia grupowo-przeziebieniowe. Ale zdarzają się nadkażenia bakteryjne , które były m.in przyczyna śmierci podczas epidemii Hiszpanki. Nie sama grypa zabiła ale powikłania osłabionego układu odpornościowego, który został zainfekowany m.in H,influzenze.Dlatego lekarze przepisują antybiotyki. Niestety przewrażliwione mamy , które naczytają sie informacji w internecie popadają w multiinformacyjny nieład.Są rożni lekarze ale sa tez rożni rodzice, którzy znają sie na medycynie lepiej niż nie jeden pediatra.

  6. ~mijan pisze:

    A specjaliści od leczenia boreliozy metodą ILADS potrafią szpikować swoich pacjentów przez kilka miesięcy rocznie końskimi dawkami antybiotyków! Wierzący w skuteczność tej terapii ludzie ciągle powtarzają przyjmowanie końskich dawek, opierając się tylko an badaniu wykrywającym obecność przeciwciał w organizmie.

  7. ~Lilka pisze:

    Zgadzam się z autorką. Antybiotyki na wszelkie choroby dziecięce to standard. Jak dziecko ma wypracować odporność jeśli kilka razy w roku dostaje antybiotyki? Dodatkowo często zaleca się zbijanie temperatury już od 37,5 st.C. Nie wiem po co hamuje się naturalne mechanizmy zwalczania chorób zwłaszcza lekami zawierającymi paracetamol, który może działać toksycznie na wątrobę. W większości przypadków przy infekcjach przeziębieniowych wystarczy leżenie w łóżku, syrop ziołowy na kaszel, sól fizjologiczna do inhalacji i odciąganie kataru u dzieci, które nie potrafią same skutecznie oczyścić nosa.
    Również jestem zdania, żeby zostawić antybiotyki na poważne choroby, bo przy nadużywaniu antybiotyków, nie będzie czym leczyć, gdy zajdzie rzeczywiście taka potrzeba.

    1. ~Mads pisze:

      Stosowanie paracetamolu u dzieci jest bezpieczniejsze niż podawanie, np. ibuprofenu. Stosunek masy wątroby do masy ciała jest wielokrotnie większy niż u dorosłego i w efekcie paracetamol u dziecka cieżko przedawkować i jest względnie obojętny dla wątroby.
      Jednakże zgadzam się, że zbijanie temperatury 37,5 jest bezcelowe i wręcz szkodliwe. Podczas gorączki należy dziecko obserwować i jeżeli temperatura rośnie i okłady nie działają wtedy wkroczyć z lekiem.

  8. ~Jola pisze:

    Święta prawda z tymi antybiotykami! My mamy baaardzo rozsądną lekarkę – mały ma 5 lat i NIGDY jeszcze mu nie przepisała antybiotyków! Zawsze najpierw zaleca domowe środki, imbir, syropki z malin itp. Fakt, że czasem przesadza w druga stronę – znajomi mają wyjątkowo chorowite dziecko i to się u nich po prostu nie sprawdza. Ja z małym raz wylądowałam w Boze Ciało w dyżurnej przychodni, gdzie młody durny (przepraszam) lekarz stwierdził wirusówkę ale na wszelki wypadek antybiotyk też dał (!!!) i to był ten jedyny raz gdy podałam go młodemu (też się zastanawiam dlaczego byłam taka głupia no ale z lekarzem się kłócic?). Dzięki temu widzę wieeelką różnicę w porównaniu do innych dzieci, mpoj mały jest odporny, choć wcześniak i taki miał być chorowity (tfu tfu oczywiście:-))) Pozdrawiam!

    1. Tamara Tur pisze:

      W takim razie zazdroszczę takiego lekarza :) Ja muszę sama kombinować z naturalnym leczeniem, ewentualnie laryngolog coś podpowie, ale on nie przy każdej infekcji jest potrzebny. Pozdrawiam :)

  9. ~Ania pisze:

    Z większością tekstu się zgadzam. Sama jestem lekarzem, staram się stosować możliwie jak najmniej leków.Pediatry szukam po prostu dobrego. Żadnego nie chcę wychowywać. Tak jak nie chce „wychowywac” Pani w sklepie czy w urzędzie. Chcę po prostu być traktowana ma serio i z szacunkiem. Zwykle jeśli sama tak traktuję ludzi spotykam się z wzajemnością.

    1. Tamara Tur pisze:

      Ja wychowywałam pediatrę z pełnym szacunkiem :p Jednak gdy po raz kolejny wcisnela dziecku na wirusowkę antybiotyk, gdy mąż zamiast mnie poszedł na wizytę nadszedł moment, by ją zmienić.

Odpowiedz na „~IzaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>