Z jakimi mężczyznami NIE wiążemy przyszłości?

8893771854dee28364ffb2

Stop! Nie uciekaj ;) Przeniosłam się na własną domenę. Notkę przeczytasz tutaj:


http://www.tamaratur.pl/2014/12/16/z-jakimi-mezczyznami-nie-wiazemy-przyszlosci/

53 przemyślenia na temat “Z jakimi mężczyznami NIE wiążemy przyszłości?”

  1. ~Justa pisze:

    takie to prawdziwe ;p

    1. ~max wawa pisze:

      Jestem facetem. Pamiętajcie dziewczyny że ludzie nigdy ale to nigdy się nie zmieniają. Na początku związku wszyscy wybaczamy sobie bardzo dużo, potem coraz mniej, potem to samo zaczyna nas denerwować a w końcu jest nie do zniesienia. Jeżeli zatem, mężczyzna czy kobieta myśli że zmieni partnera po ślubie to znaczy że jest głupia (co nie jest równoznaczne z zakochaniem).

      1. ~Megg pisze:

        A mnie naiwnej się zdawało, że nie zmienia to sie krowa na pastwisku, natomiast człowiek jest obdarzony wolną wolą.
        Znaczy: ZECHCE to się zmieni ;)

        1. Tamara Tur pisze:

          I w tym sęk. Ten kto chce to się zmieni, ale nie zmieni się, bo chce tego ktoś inny ;)

    2. ~ola pisze:

      bo na ziemi ludzie nie kochaja a jedynie zakochuja sie i to jest mylone z prawdziwa miloscia ktora jest wieczna i nie zada nic a ta ludzka ciagle czegos chce – kochasz mnie to badz ze mna, kochasz mnie to urodzisz mi dziecci, kochasz mnnie to nie zdradzisz:(itp///:((gdzie tu milosc? ludzki mozg jest w stanie kochac od 2 do 5 lat potem to juz patologia:(niestety:(i lepiej nie bedzie jesli czlowiek nie zacznie mysec czuc, robic wszystko sercem, nie zacznie kochac najpierw samego siebie bo jak sam siebie nie kocha to innych tez nie pokocha

    3. ~agnieszka.... pisze:

      Bardzo prawdziwe to co pani napisala. Wlasnie tkwie w zwiazku z takim mezczyzna. I najgorsze jest to ze nie mogę zakonczyc tego wszystkiego bo jestem psychicznie uzalezniona od niego mimo ze mnie nie szanuje i traktuje jak byle co a ja dalej go kocham. Wiem ze to zalosne….

      1. Tamara Tur pisze:

        Każdy ma prawo do szczęścia, a to czy je osiągnie zależy od niego. Życzę dużo siły. Bardzo bliska mi osoba wyrwała się z takiej sytuacji i teraz jest naprawdę szczęśliwa.

      2. ~Tekla pisze:

        Dziewczyno, możesz zakończyć ten związek. Ja też to zrobiłam, chociaż byłam uzależniona psychicznie od tego faceta. Znajdź sobie jakąś realną pomoc, kogoś, kto pomoże Ci przejść przez to. A jeśli jesteś w takim związku, to dbaj o swoje granice. Mów, jak nie pozwalasz się traktować, jakie będą tego konsekwencje i trzymaj się tego. Jesteś silna, uda Ci się!

  2. pitt pisze:

    trafne ! ale jakże..nieżyciowe :-)

  3. ~gogo pisze:

    Ad vocem – nie zmieni się pod MOIM wpływem?? Ależ tak, ale na 100% na gorsze.
    Po wtóre – oprócz bycia po prostu dobrym, ważne jest aby był permanentnie wpatrzony w swoją wybrankę, Nawet jeśli nie jet ona ideałem. To gwarantuje trwałość związku.

  4. ~mika pisze:

    Moja córka mieszkała z chłopakiem, który lubił sobie wypić. Jedno – dwa piwka po pracy. Niby nic. Po jakimś czasie poprosiła, żeby przestał, bo ile można kłaść się obok faceta, który codziennie śmierdzi piwem. Ok. Był spokój, dopóki nie odkryła ukrytych dwóch pustych puszek w łazience. Na szczęście wtedy zapaliło jej się czerwone światełko. Zerwali. Chłopak wyprowadzając się, pakował wszystko w jej obecności, a tam… poukrywane malutkie buteleczki po wódce (napoczęte i puste) w skarpetkach, majtkach, kieszeniach, gdzie się dało. Wtedy już do końca jej się rozjaśniło, dlaczego on tak bardzo „lubił” wszelkiego rodzaju gumy do żucia, cukierki i wszystko co zniesie zapach alkoholu, no i szafa… tak bardzo chciał mieć własną, mimo że w jej pomieściliby się spokojnie. Piszę to właśnie ku przestrodze. Jak w codziennym pędzie wiele rzeczy może nam umknąć. Ja nigdy nie mogłam pojąć jak można nie zauważyć u swojego chłopaka problemów z alkoholem, przekonałam się, że rzeczywiście można. Jak dojdzie do tego zakochanie z zaślepieniem to faktycznie: albo miną lata albo pomoże przypadek, jak u mojej córki.

    1. Tamara Tur pisze:

      No właśnie kwestia podejścia. Jak dla mnie codzienne picie nawet „jednego piwka” jest nie do zaakceptowania. Dla mnie to już byłby znak, że jest coś nie tak.

  5. ~J. pisze:

    Z tym, że jak raz zawiódł jako ojciec, zawiedzie i później to nie zawsze tak jest. Czasami faceci późno dojrzewają do ojcostwa. Niektóre kobiety do macierzyństwa zresztą też. Ale i tak lepiej uważać, bo niektórzy faktycznie nie dojrzewają nigdy.

    Z doświadczenia cudzego – koleżanka jakiś czas po ślubie zorientowała się, że poślubiła alkoholika. Nigdy nie widziała go pijanego, był fajny, towarzyski, uprawiał sport… W sumie jak spotykasz się ze sportowcem, to raczej nie wpadniesz na to, że on może być alkoholikiem, prawda? Zwłaszcza jeśli w rodzinie takich problemów nie miałaś, więc nie wiesz na jakie symptomy zwracać uwagę.

    1. Tamara Tur pisze:

      Pewno może się zdarzyć taka sytuacja, choć osoby mi znane są facetami przed czterdziestką. To znaczy kiedy dojrzeją? Po sześćdziesiątce?

      1. ~J. pisze:

        Nie, to chyba raczej tak, że jak ktoś w wieku +/- 20 lat zostaje rodzicem to go to przerasta, a jak kolejny dzieć się zdarzy po jakichś 10 latach to dojrzewa taki ojciec lub matka do rodzicielstwa… Ale fakt, jak koło czterdziestki się facet nie nadaje na ojca to już się nie raczej nada.

        1. Tamara Tur pisze:

          Fakt jest to bardziej prawdopodobne, tym bardziej, że w tak młodym wieku zazwyczaj nie planowali zostawać ojcami, ale też z drugiej strony u niektórych dojrzałość nie zależy w ogóle od wieku.

  6. ~wol pisze:

    Kobitki też nie są kryształowe. Szczególnie te finansowo zależne od rodziców, łapiące na dziecko i alimenty. Takie niestety jesteście, a później wypominanie i kompletna ślepota na swoje błędy. Nie mówię tu o sytuacjach banalnych gdzie ślepa miłość a właściwie krótka fascynacja nie widzi problemu alkoholowego. Ale nawet jak już jest taki problem to dwoje ludzi powinno dać sobie szansę i próbować z tego wyjść. A to wygląda jak wymiana odkurzacza na nowszy model.

    1. Tamara Tur pisze:

      To nie wymiana tylko unikanie typów uzależnionych i nie wybieranie ich na ojców swoich dzieci. Można się z takimi umawiać i jeśli zaprzestaną picia to i wiązać jakąś przyszłość. Tymczasem kobiety niejednokrotnie wiedząc, że facet zagląda do kieliszka i tak decydują się zakładać z nim rodzinę, a potem jest płacz. Pisałam też, że zupełnie inaczej ma się sprawa gdy problem pojawi się w już istniejącym związku.

  7. ~dobrycoach pisze:

    Witam,
    To prawda to co napisałaś, jest prawdziwe, że nie da się zmienić osoby uzależnionej, jeśli sama nie chce…
    Co do rozwodników, czasem taka osoba, która doznała porażki w związku może nową partnerkę bardziej cenić, a dzieci to już inny temat….
    pozdrawiam
    dobrycoach.bloog.pl

  8. ~Bogda pisze:

    Chyba nie każda kobieta potrafi wyczuć tego „dobrego” faceta, bo traci zmysły istotne przy wyborze partnera ;).
    Poza tym Tamaro masz zupełna rację.
    Mówią…życie to sztuka wyborów. I dobrze mówią.
    Pozdrawiam

  9. tylkoniemieta pisze:

    Przeczytałam ten wpis z przyjemnością i w wolnej chwili wydrukuję te wszystkie mądrości związane z wyborem odpowiedniego partnera. Choć uważam się za dość rozsądną dziewczynę, to wolę trzymać się na baczności (przezorny zawsze ubezpieczony!) – uczucia i nasza naiwna, kobieca natura potrafi uśpić i czujność, i trzeźwe myślenie.

    Pozdrawiam!

  10. MarcelQ pisze:

    I bardzo ładnie. Bo kochać trzeba mądrze, a nie ślepo. Niestety, ale wiele osób (nie tylko kobiet, ale myślę, że raczej więcej kobiet niż mężczyzn) jest niewolnikami komedii romantycznych. Romantyzm z wielkiego ekranu nie ma jednak wiele wspólnego z prawdziwym życiem pod owym ekranem.

    Poza tym, co według mnie najważniejsze, najpierw trzeba kochać siebie i z samym/samą sobą stworzyć piękną relację, by dopiero być w stanie stworzyć podobną relację z drugą osobą.

    1. Tamara Tur pisze:

      Bardzo mądrze napisane :)

  11. ~Rafał pisze:

    jest stare powiedzenie, jaś się ożeni to się odmieni, tak ale w 99% na gorsze

  12. ~Tech pisze:

    Wooow! Od kiedy żyję (a będą to już 32 wiosny) nie czytałem/słyszałem tak rozsądnego i krytycznego komentarza ze strony kobiety. :) Jak ja żałuję, że więcej dziewczyn nie jest tak mądrych jak Ty jeśli chodzi o wybór partnera. Może wtedy, wreszcie mógłbym się związać na stałe z jakąś miłą, rozsądną dziewczyną, założyć z nią rodzinę itp. No a tak ciągle przegrywam z facetami o których jest mowa w artykule. Znam takich mnóstwo i żaden nie ma problemów ze znalezieniem partnerki. Za to normalni, spokojni i porządni kumple mają z tym ogromny problem. :)

  13. ~stara żona pisze:

    Odwrócę pytanie: A z jakimi powinniśmy się wiązać? A no z mężczyzną właściwym dla siebie.Pamiętamy tylko, aby w przyszłości nie spotkać właściwszego hehe. Możemy też (idąc pod ambicję faceta) ustalić aby te najważniejsze decyzje w związku on podejmował, a my te mniej ważne. Dbamy potem, aby tych ważnych nie trzeba było podejmować ….

  14. ~riman pisze:

    ciekawy jestem w jakim związku przebywa autorka :) nic nowego Pani nie odkryła… ale wszystko napisane pod kątem ze kobiety to anioły i jak nie trafić na diabla… :) a czy kobiety nie bywają uzależnieni? czy wszystkie kobiety opiekują się swoimi dziećmi jak należy? to co Pani opisała, to wiedza z filmów, a nie z realnego życia :)

    1. Tamara Tur pisze:

      Ta notka jest o złych mężczyznach, a jeśli ma Pan ochotę poczytać o złych kobietach zapraszam na:
      http://tamaratur.blog.pl/2014/10/28/mezczyzni-wcale-nie-kochaja-zolz-ale-tez-nie-matki-teresy/ :)

  15. ~lea pisze:

    Tylko w polowie masz racje.Może napiszesz notkę dla mężczyzn jak uniknąć kobiet które kłamią,oszukują.Przykłady? Łapanie na dziecko,po rozwodzie wykorzystywanie dziecka przeciwko ojcu i zakazywanie widzeń ojca z dzieckiem,łamanie postanowień sądowych,oskarżanie o molestowanie seksualne itp i to wcale nie jest rzadkie postępowanie kobiet.Poza tym zdarza sie że pod wpływem kobiety mężczyzna uzależniony może podjać próbe leczenia z uzależnienia wiec nie wrzucaj wszystkich do jednego wora.

    1. Tamara Tur pisze:

      Nie da się w jednej notce podsumować zła całego świata. Tym razem przedstawiłam takie ujęcie co nie znaczy, że zawsze przedstawiam kobiety jako te dobre i niewinne. Wystarczy zapoznać się z innymi moimi artykułami ;)

      1. ~Gaja pisze:

        łapanie na dziecko???? a co to … facet nie wie skąd się dzieci biorą…. jak nie chce ich mieć to stosuje prezerwatywy… a nie później boleje że go ktoś złapał… na co… na własne dziecko, które spłodził dobrowolnie… ciekawe czy taki facet chciałby być uważany przez swojego tatusia jako wkręt,,, takie coś wysmarkane… co się do niego przylepiło… panowie… trochę więcej szacunku do samych siebie… nie chcesz dzieci, to ich nie rób… a to co robisz rób z głową, a nie tylko du,,pą,,,

        1. ~lea pisze:

          A słyszałaś o kupowaniu w necie zrobionych testów ciążowych nawet zdjec usg ciąży,przebijaniu prezerwatyw igła,samodzielnej inseminacji itp.Kobiety nie sa święte a bywaja bardziej okrutne niż nie jeden uzależniony facet

          1. Tamara Tur pisze:

            Masz dużo racji. Jednak ja napisałam tą notkę nie w celu porównywania kto jest lepszy, a kto gorszy, tylko bardziej z boleści serca nad losem dzieci, których mamy podobierały sobie złych partnerów niejednokrotnie przez czystą głupotę. Co jest niestety sytuacją nagminną. I tu jak niektórzy trafnie zauważyli bardziej krytykuję kobiety za ich naiwność, aniżeli mężczyzn ogółem. Rzeczy, o których piszę – niby nic odkrywczego, ale jakoś większość moich rozwodzących się lub mających problem z mężem znajomych boryka się z ich uzależnieniami, niedojrzałością do bycia ojcem, ignorancją na sprawy dziecka. Z perspektywy czasu same twierdzą, że wybierając sobie takich partnerów miały oczy w dupie za przeproszeniem i mimo że pewnych rzeczy o owych panach były świadome to to zlały mając nadzieję, że po ślubie czy dziecku wszystko się zmieni. W moim środowisku jest to rażąca większość, ale jak czytam w komentarzach sytuacje czasami są bardzo odmienne. Jak to w życiu są reguły i wyjątki.

    2. ~Greg pisze:

      Taki blog już jest: 7godzin15dni.
      Co do samego tekstu, to też to przerabiałem: normalny facet przeciwko pozerowi nie ma zbyt dużych szans. Baaaardzo rzadko zdarzają się pod tym względem wyjątki.
      BTW: Dostałem do przeczytania książkę „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?” i powiem szczerze, że gdyby kobiety stosowały się do tamtych rad, to faceci byliby szczęśliwi ;) Bo tak na prawdę, to tam nie jest opisana zołzowatość a dobra recepta na utrzymanie „tego czegoś” w związku. Taki „manual” dla kobiet ;0

      1. ~Twinrix pisze:

        Faktycznie istnieje 7godzin15dni a ostatni wpis autora zatytułowany ,,Durna baba powinna dostać w pysk w porę,, daje do myślenia bo to ponoć prowokacja intelektualna była a te zdaje się takie mają przeznaczenie ;-)……..szkoda że i kobiety nie myślą o teście na chlamydię przed wyjazdem na wakacje tylko po powrocie szaleńczo poszukują……
        co do zasad naściennych nic nie jest czarne ani białe są przecież różne odcienie szarości…..

  16. ~szyper pisze:

    Jest też taka możliwość – bad boy do zabawy i seksu, a spokojnego facecika do małżeństwa. Trochę wyrachowane, ale sporej części kobiet nie ruszają tacy spokojni faceci, po prostu stają się nudni i przewidywalni, a jak mocniej krzykniesz to zgodzi się na wszystko. Poza tym, taki bad boy, może się przydać jako hmm ojciec biologiczny, gdyż ma z reguły lepsze i mocniejsze żołnierzyki, ale do wychowania lepszy ktoś spokojny. Dlatego też kobiety bardziej ciągną do facetów typu bad boy, podświadomie i jest to dla nich partner bardziej pociągający fizycznie, tak już natura to urządziła. Ponieważ takie jednostki jak bad boy są potrzebni – gdyż ich wrodzona skłonność do ryzykowania jest potrzebna w społeczeństwie, z drugiej strony spokojni faceci też są potrzebni, choćby jako pomoc w wychowaniu dzieci. Gdy już kobieta ma dziecko szuka właśnie kogoś spokojnego – bo seks nie ma już takiego znaczenia, za to ważny jest ktoś ustabilizowany, spokojny by zajął się wychowaniem.

  17. ~Alka pisze:

    Czy się nie zmieniają? Hmm. Na przykładzie własnego ex mogę powiedzieć, że jednak się zmieniają. Ex odchodząc 5 lat temu do innej pani, wykrzyczał wtedy już pełnoletniemu synowi, że go nigdy nie kochał, bo za wcześnie został ojcem. Z nową panią, ma nowe dziecko i podobno (nie mam żadnego kontaktu z nim), bo raz na jakiś czas ktoś usilnie mnie próbuje informować o losach exa, jest świetnym ojcem dla nowego dziecka. Opiekuje się, zmienia pieluchy, karmi, czego kompletnie nie robił przy naszym synu. Nie ma kontaktu z pierworodnym, wyraża się o nim per gówniarz i gnój. Czy to zmiana? Nie wiem i w sumie wisi mi to. Może faktycznie dopiero koło 50 dorósł do bycia ojcem.

  18. ~Magda pisze:

    A ja poznałam bad boy”a i jestem z nim szczęsliwa (mimo,że związek do łatwych nie należy,ale to co trudne podobno bardziej doceniamy)…może dlatego,że sama jestem bad girl.Z upływem czasu trochę to „zło” w nas przysiadło;D….teraz patrzymy jaki typek wyrasta nam z syna-młody zaczyna być gniewny.Mam nadzieję,że trafi na swoją połowę tak dobrze jak my.

    1. Tamara Tur pisze:

      Rychło w czas odpisuję, ale jakoś umknął mojej uwadze ten komentarz wcześniej. Ja też nie byłam kiedyś święta, ani mój mąż, mamy za sobą czasy ciężkiego imprezowania (i to ja nawet bardziej od niego), ale jest to przywilej pewnego wieku. Nie nazywam kogoś kto kiedyś wariował, wyszalał się i dojrzał bad boyem czy bad girl, bo to jest jakby normalna kolej rzeczy. Nawet bym powiedziała, że ten kto się kiedyś wyszalał i znudziło mu się to, jest lepszym partnerem niż ten niby zawsze spokojny. W tym wpisie raczej mi chodziło o wiecznych imprezowiczów, mających niemal czterdziestkę na karku, a wciąż nie potrafiących się ogarnąć.

  19. ~shyshka pisze:

    Ech dziewczyny, śpieszcie się szukać tego ideału, bo one szybko odchodzą (tak po 6 miesiącach związku), btw – z tego opisu wynika, że szczęście może dać kobiecie tylko nudziarz w papciach i pantoflarz; życzę powodzenia!

    1. Tamara Tur pisze:

      Facet, który nie pije i nie ćpa i jest odpowiedzialnym ojcem to nudziarz w papciach i pantoflarz? I twierdzi tak kobieta? Tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że kobiety są same sobie winne…

  20. ~Buster pisze:

    Punkt 3 jest niestety bardzo często popełnianym błędem, i potem się ludzie męczą ze sobą. Odwagi, przeciąć w porę i iść dalej do przodu, nigdy się nie cofać!

  21. ~Marek pisze:

    Słuszna teoria – lecz… teoria. Mężczyzna nie może być dobry, bo partnerka nie będzie miała obiekcji by mu wywinąć numer na zasadzie: „on jest dobrym człowiekiem, więc mi nic złego nie zrobi”. Moja – jeszcze wtedy narzeczona, w przypływie dobroci powiedziała mi: „ty jesteś taki dobry, że jeśli cię zdradzę to od razu ci o tym powiem”. Nie zapaliło się światełko, tylko zrobiło mi się przykro… Mężczyzna powinien stwarzać taktyczne groźby, aby partnerka się bała zrobić mu coś złego. Od czasu do czasu powinien sprawić jej miłą niespodziankę – ona będzie go za to uwielbiała. Kobieta musi czuć przewagę mężczyzny na polu materialnym, finansowym, zawodowym. W przeciwnym razie facet stanie się pluszakiem, który może się czasami znudzić i kobieta zechce spróbować pobawić się inną zabawką. Należy też zwracać uwagę na to, czy trzymają się jej pieniądze, czy też nie może wytrzymać, aby kupić „coś pożytecznego”, nie zwracając uwagi na to, czy ją w danym momencie stać. Bo jako żona, będzie męża zmuszała do brania pożyczek (nawet „na zakładkę”). Trzeba także krytycznie oceniać to, co mówi o sobie. Należy koniecznie zwrócić uwagę na sytuację w jej rodzinie (nie tylko zajrzeć do łazienki) aby nie wniosła w „posagu” np awanturniczego stylu życia lub pogardy wobec mężczyzn („mężczyzna jest jak pies i zawsze pójdzie za suką”) czy też wobec pochodzenia społecznego (np moja matka była „chamicą ze wsi” i powinna była krowy paść a nie pchać się do zawodu nauczycielskiego). Można jeszcze wiele na ten temat… Dodam, że mnie wychowano na chrześcijańskiego fornala, który miał czynić dobro i nadstawiać drugi policzek. Dlatego nie potrafiłem sobie radzić z osobnikami bezwzględnymi. A kobieta jest jak drapieżnik, który gdy wyczuje słabość, natychmiast atakuje i zdobywa teren, który potem bardzo trudno odzyskać. To, o czym napisałem chyba nie dotyczy kobiet z Ameryki Łacińskiej – one mają całkiem inną filozofię życiową i z portali randkowych można wywnioskować, że tamtejsi mężczyźni zgotowali im niesamowicie trudne życie.
    p.s. nie biegam po blogach, trafiam na nie przypadkowo, więc ewentualne odpowiedzi raczej do mnie nie trafią… pozwalam natomiast na druzgocące dyskutowanie na mój temat;))

    1. Tamara Tur pisze:

      Drapieżniki są i wśród mężczyzn i wśród kobiet ;)

  22. ~d. pisze:

    Generalnie racja – ale tylko generalnie. Ja się związałam z rozwodnikiem. Nie pije, nie pali, pomaga w domu i jest supertatą dla naszych dzieci.Natomiast co do kontaktów ze swoim pierwszym dzieckiem – sensowne stały się dopiero, gdy jego córka poszła do liceum i ma swój telefon, i adres mailowy. Przedtem np. byłam świadkiem jego rozmowy telefonicznej z Exżoną (córka miała 8 lat):
    on: – Kiedy mogę przyjechać na widzenie?
    ona: – Kiedy chcesz, przecież ci nie zabraniam widzeń!
    on: – Czy mogę w drugi dzień świąt?
    ona: – W żadnym wypadku! Córka święta spędza z rodziną!
    …On wymienia kilka najbliższych terminów, z których żaden nie jest dobry, wreszcie pyta: To kiedy w takim razie mogę przyjechać?
    ona: – Przecież mówiłam, że kiedy chcesz! Ty wszystko tylko komplikujesz!!!
    Potem było trochę wrzasków, których lepiej nie cytować.
    I tyle w temacie „ojców unikających kontaktu z dzieckiem”.

  23. ~Justyna pisze:

    Witaj.Bardzo ciekawie piszesz ten blog. Często czytam , ale przy 2 dzieci nie mam za wiele czasu. Jest jeszcze jeden typ mężczyzn – maminsynki.Mają żony,dzieci, a mimo swoich starych lat słuchają swoim mamuś.Ciężko z takimi partnerami żyć.Pozdrawiam i gratuluje :)2 ciąży.

    1. Tamara Tur pisze:

      Dziękuję bardzo! :)

  24. Z jakimi kobietami nie powinniśmy wiązać przyszłości. Pytanie retoryczne.

    1. Tamara Tur pisze:

      Na pewno temat równie godny poruszenia ;) Miałabym nawet kilka pomysłów

  25. ~Tekla pisze:

    Myślę, że mężczyzna może się zmienić, jeżeli spotka swoją miłość. Ale dlatego, że ON tego chce, a nie dlatego, że ona tego chce. I naciskanie na to nic nie da. Miłość to akceptowanie osoby taką, jaka jest, a nie zmienianie jej na siłę. Zawsze trzeba zapytać siebie, czy takie zachowanie u partnera akceptuję. Myślę, że można pogadać, jeżeli coś nam nie odpowiada, ale jeżeli takie rozmowy nie poskutkowały, to nie ma co wiązać się na stałe z taką osobą ani też tkwić latami w takim związku. Po prostu, jeżeli ktoś chce się zmienić, to tylko i wyłącznie na skutek własnej chęci, która może wynikać z JEGO miłości do partnerki, a nie z jej zakochania i latania za facetem jak za bachorem. Z tym, że musi zrobić to też dla siebie, bo jeżeli zmieni swoje zachowanie tylko ze względu na nią, to może się to okazać nietrwałe, kiedy stan zakochania minie.

  26. ~grzegorz pisze:

    Po imieniu można stwierdzić, że jestem facetem…Tak bardzo oczernianym.
    Jestem rozwodnikiem czyli tym gorszym człowiekiem. Sam wychowuje syna bo moja eks zostawiła nas. I tu Was zaskoczę…facet z dzieckiem ma większy problem ze znalezieniem partnerki: a poza tym kobiety potrafią nas wykorzystać i zostawić. Jestem rozgoryczony i już zmęczony być samotnym ojcem.
    Proszę o to by nie pakować wszystkich mężczyzn do jednego worka.
    Samotny ojciec z Wrocławia.

    1. Tamara Tur pisze:

      Nie spakowałam mężczyzn do jednego worka, tylko napisałam jakich należy się wystrzegać. Samotny tato zapraszam na mojego bloga pod adresem tamaratur.pl, gdzie został przeniesiony, gdyż stąd niebawem zniknie. Dlatego też autoryzacja tego komentarza tak długo trwała, bo już rzadko tu zaglądam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>