Nigdy nie mów nigdy, czyli 8 grzechów matki

kaboompics.com_Grey Felt Journal TO DO LIST on a white desk

Stop! Nie uciekaj ;) Przeniosłam się na własną domenę. Notkę przeczytasz tutaj:


http://www.tamaratur.pl/2015/05/27/nigdy-nie-mow-nigdy-czyli-8-grzechow-matki/

24 przemyślenia na temat “Nigdy nie mów nigdy, czyli 8 grzechów matki”

  1. To ja przekupstwo i tablet.
    Oddałam jej mojego….
    Jestem beznadziejna!

    Jedzenie .. hmm moje dziecko nie lubi fastfoodów, frytek nawet! Lubi kus – kus O.o ?
    Jedzenie temat rzeka.

    1. Tamara Tur pisze:

      Moja generalnie lubi zdrowe jedzenie, staramy się wszyscy tak odżywiać. Nie odwiedzamy raczej restauracji z fast foodem, sama w domu frytek też nie robię. Czasem pizzę zamówimy, albo sama zrobię (to częściej). Z pizzy najbardziej lubi ciasto najlepiej to które sama zrobię. Tyle, że z tymi lizakami trochę przegięcie i nie mogę odżałować jaglanki :/

    2. ~przepismamy pisze:

      Zdrowe domowe jedzenie z tradycjami
      http://www.przepismamy.pl

    3. ~Anna pisze:

      niestety czasami zwycięża nad nami lenistwo, wygodnictwo i nawyki.
      Po wielu nieprzespanych nocach daje się z reguły wszystko co ono che byle już spało, byle już nie płakało. Zmęczenie jest chyba najgorszym czynnikiem. Przynajmniej tak było w moim przypadku.
      Ale może się przyda przepis na niskokaloryczną szarlotkę (smaczna i szybka do robienia).
      Smakuje również dzieciom a nie tuczy.
      http://odchudzaniejestproste.pl/dietetyczna-blyskawiczna-szarlotka-bez-pieczenia-przepis/
      Mam nadzieję, że będzie smakowała.
      Pozdrawiam :)

  2. ~Monika pisze:

    Po pierwsze i przede wszystkim, brawa za szczerość!! Mało która matka potrafi przyznać się do swoich błędów. Choć zauważyłam, że wśród blogerek to ostatnio coraz mniejszy problem ;) w wielu przypadkach mam podobnie. Też czasem mam wyrzuty sumienia bo odpycham dziecko na bok, by dokończyć obiad, zmyć naczynia, złożyć pranie…. telewizorem i słodkościami też czasem „ratuję” sytuację. Usprawiedliwiam się tym, że każdego wieczoru mam czas tylko dla niej, gdy leży już w łóżku, a ja czytam jej bajki i głaszczę po głowie, a potem uważnie słucham jej opowieści, które akurat jej się przypomniały. ;) niestety, robotami nie jesteśmy. .. też czasem mamy gorszt dzień, źle się czujemy, albo mamy za dużo na głowie! Ważne, że zdajemy sobie z tego sprawę i rekompensujemy to naszym dzieciom kiedy tylko się da! :)

  3. Ja Ci powiem tylko tyle: jakbym czytała o swoim dziecku i o sobie. Nikt nie jest idealny. ważne , żeby się starać robić wszystko najlepiej jak potrafimy. ☺

  4. ~Marta pisze:

    Marta, dzięki za post. Przywróciłaś mi wiarę w moje rodzicielstwo, bo w myślach już się niejednokrotnie biczowałam, a na głos o sobie mówię „wyrodna matka”. Do grzechów dodałabym jeszcze : Nigdy nie zaprowadzę przeziębionego dziecka do żłobka/przedszkola/na plac zabaw…niestety

    1. Tamara Tur pisze:

      Ja mam ten komfort, że w razie choroby mamy dziadka, więc nigdy nie byłam zmuszona do takiej sytuacji.

    2. ~Mag pisze:

      Super, tylko że twoje dziecko wyzdrowieje a w międzyczasie zarazi 19 pozostałych dzieciaków. Bardzo odpowiedzialnie….

  5. ~passionatka pisze:

    Mój staż wprawdzie krótki ale grzeszków też już się dorobiłam… Jak już wspomniałaś m.in. telewizja. U mnie jako „skupiacz” uwagi, gdy np. ciężko trafić łyżeczką w uciekającą buźkę.

  6. ~ewa pisze:

    Jakbym czytała o sobie :) Na pocieszenie mam to, że na tle rodziców, którzy te grzechy popełniają nagminnie (typu dziecko całe dnie je śmieciowe jedzenie itp) u nas jest na prawdę dobrze :) Ale grzechy są. W końcu jesteśmy tylko ludźmi i też mamy dni gorsze gdzie odpuszczamy, puścimy te bajki, czy damy lizaka dla świetego spokoju lub w ramach przekupstwa. O ile jest to sporadyczne, to nic się nie stanie myślę takiego :) Co do oduczania butelki z mlekiem to u nas było tak, że synek pił to mleko na noc, przed snem i miałam wrażenie ze nie z konieczności picia, tylko z przyzwyczajenia. Próbowałam podawać mu z kubeczka ale nie chciał. Mnie bardziej w sumie chodziło o to picie na noc i ewentualne psucie ząbków. Pomógł przypadek :) Powiedziałam raz synkowi (niecałe 3 lata), że nie wolno pić mleczka w nocy, bo robaczki przyjdą i zrobią dziurki w zębach. Od tej pory nie chciał pic na noc. Ale jak rano się budził, to pytał czy teraz może pic mleczko. Dałam, bo w sumie nie chciałam żeby pił na noc właśnie, a w dzień mi nie przeszkadzało. Ale po kilku dniach przestał się rano upominać i mam spokój z butelkami i mlekiem modyfikowanym:)

  7. ~Gaja pisze:

    trudno być matką idealną nieprawdaż… :) dlatego wkurzają mnie „mamuśki” krytykujące inne „mamuśki” o to że „źle wychowują swoje dzieci”… a… i jeszcze jedno… nigdy nie mów nigdy…:) co do kar cielesnych to nie demonizujmy… jeden klaps dany z miłością i troską jeszcze nikomu nie zaszkodził, a niejednemu pomógł… czy nie stosowanie kar i oparcie się tylko na nagrodach jest dobre… sądzę, że za jakiś czas taka metoda zostanie ostro skrytykowana jako niewłaściwa i szkodliwa… ale do tego czasu… uważajmy na to aby dzieci nie pozbawić tzw. wolnego wybiegu. Problem jest zauważalny w USA, gdzie 13 letnie dziecko idące po ulicy może być zgarnięte przez policję jako pozostawione bez opieki. Dzieci same nie mogą chodzić do szkoły, do sklepu, a o zabawie na tzw. podwórku mogą zapomnieć… „Najgorsza matka Ameryki” zawiązała akcję usamodzielniania dzieci. Bo dzieciom do właściwego rozwoju jest potrzebna zabawa, przygoda i odkrywanie świata w gronie rówieśników. Wypadki mogą się zdarzyć wszędzie i zawsze, bez względu na to czy będziemy trzymać dziecko krótko na smyczy, czy ją poluzujemy. Obecnie zachowujemy się tak jakby każdemu zdarzeniu ktoś był winien… każdy nieszczęśliwy wypadek wymaga znalezienia i ukarania winnych… no i niestety najłatwiej dokopać rodzicowi…

    1. Tamara Tur pisze:

      Akurat jeśli chodzi o kary cielesne to uważam, że częściej są rozładowaniem nerwów rodziców niż jakąkolwiek metodą wychowawczą. Nie jestem przeciwniczką kar w ogóle, ale cielesnym mówię nie. Zbyt łatwo jest przekroczyć tutaj granicę i stracić panowanie nad sobą.
      Jeśli chodzi o Amerykę to cóż – tam w każdej kwestii poszło coś źle w pewnym momencie. O żywieniu dzieci i otyłości już nie wspomnę…

  8. ~tetryk pisze:

    Drogie Panie, Mamy; Żony kochane: jesteście NORMALNE! Prawdziwe, szczere. Tak właśnie wygląda prawdziwa codzienność wychowywania. Wiem co piszę. Razem z żoną doprowadziliśmy do dorosłości trzech Budrysów. A Wasze dzieci, wierzcie mi, kochać Was będą do końca swoich dni. Też wiem coś o tym choć Rodziców już nie ma…

    1. Tamara Tur pisze:

      Takie słowa są naprawdę pokrzepiające! :) Dziękuję w imieniu swoim i innych matek, które czują się czasem winne swoich błędów. Wychowanie dzieci to ciężki orzech do zgryzienia.

  9. ~Tadora pisze:

    Karmienie piersią, zdrowe jedzenie zero słodyczy. Potem była przedszkole, szkoła, dziadkowie i oczywiście nadwaga. Dzisiaj mój syn ma trzydzieści lat i to ja się od niego uczę co i jak jeść.

  10. ~Pola pisze:

    Pamiętam, że jak byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem obiecywałam sobie dużo że sama będę gotowała dla dziecka nie będzie dużej ilości słodyczy zero telewizji. No cóż urodziłam dwoje dzieci i życie szybko zweryfikowało na co mam czas a na co nie. Dzieciaki dostawały jedzenie w słoiczkach bo ja wolny czas wolałam poświęcić na zabawę z nimi. Dzisiaj gotuje już jeden obiad dla całej rodziny ale raz w miesiącu zabieramy dzieciaki na pizze albo inny fast food. Słodycze u nas w domu stały się kartą przetargową :) Jedna bajka dziennie czasem dwie :) Nie jestem matką idealną na pewno popełniłam wiele błędów wychowawczych ale kto ich nie popełnia? :)

  11. ~Belmirka pisze:

    Ha! Wiec jestem wyrodna matka… Pozwalam na soczki, slodycz, chipsy, frytki, lody, zaleganie przed TV/komputerem- fakt nie codziennie. Pozwalam za to dwa razy dziennie na butle kaszy (na prawdziwym mleku i z cukrem) przez demonizowany smoczek u 5-ciolatka (jego siostra pila kasze do 7-go roku zycia). Krzycze na dzieci, poganiam o poranku do szkoly a wieczorem do sprzatania zabawkowego balaganu i mycia. Ba! zdarzaja sie tez kary… i co? I nic! Wszyscy zdrowi na ciele i duchu. Dzieci maja prawo wiedziec, ze rodzice tez bywaja zmeczeni, wkurzeni, chorzy, ze samo sie nie zrobi, nie ugotuje, nie wyprasuje… Nie dajmy sie zwariowac. Ja tam super-kwoko-matka nie jestem. Im szybciej dzieciaki zrozumieja ze nie sa pepkiem swiata tym lepiej dla nich i dla nas.

  12. ~Magatek pisze:

    Jakbym widziała siebie. Przy pierwszej ciąży były marzenia o tym jak to będę zawsze miała czas dla małej, będę jej gotowała obiadki słodycze won, tv też, dużo na świeżym powietrzu same ochy i achy;) A po porodzie przyszły realia…. Obiady owszem zawsze gotowałam i gotuje sama acz nie powiem że nie miałam kilku słoiczków na wszelki ,,W”, z czasem też nie było tak różowo bo nie ukrywajmy drogie mamy ale żadna z nas się nie rozerwie, słodyczy jak się okazało moja Niucha nie bardzo lubi, wie gdzie są i wie że może je jeść ale jak na razie są one sporadycznie wyciągane i z tego się cieszę. Tv o ile na początku było jak zbawienie- Reksio mógł lecieć cały dzień o tyle teraz mała ma trzy ulubione bajki i jak ich nie ma to nie chce nic innego. Wodę pije pomimo że soczki też lubi, na razie się z tego cieszę ale kto wie co mojemu dziecku się odwidzi np. jutro:-) Teraz czekamy na drugie maleństwo i już się nie łudzę że będzie jak w podręcznikach. Nie ma co dawać się zwariować:-D Ważne że dziecko jest szczęśliwe a że nie zawsze idzie po naszej myśli…. no cóż nie jesteśmy robotami:P

  13. ~owsik1 pisze:

    Cześć Ci i chwała, o wyrodno matko. Jedna z niewielu normalnych

  14. ~mama Igi pisze:

    Podpisuję się dwiema rękami. U mnie wszystko to samo, niestety albo i stety;).
    Małej też nie mogę oduczyć pić mleka w nocy, milion wymówek, że w dzień nie pije, że nabiału nie lubi itp.
    Ważne, że dziecko kochane i szczęśliwe. Reszta do przeżycia:). Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego życzę:):).

    1. Tamara Tur pisze:

      Dziękuję i pozdrawiam również :)

  15. ~beata pisze:

    Ale jaki piekny rachunek sumienia zrobilas! Nie staraj sie na sile zostac idealna matka, bo idealy sa nudne ;)

    1. Tamara Tur pisze:

      Oj kochana, ja i ideał to dwie sprzeczności. A co więcej – dobrze mi z tym ;)

Odpowiedz na „~owsik1Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>