Co wkurza nas w facetach, gdy opiekują się dziećmi?

5825871567_4d477202ce_b

Stop! Nie uciekaj ;) Przeniosłam się na własną domenę. Notkę przeczytasz tutaj:


http://www.tamaratur.pl/2015/06/12/co-wkurza-nas-w-facetach-gdy-opiekuja-sie-dziecmi/

16 przemyśleń na temat “Co wkurza nas w facetach, gdy opiekują się dziećmi?”

  1. ~Monika pisze:

    Trafiłaś w sedno! Prawda jest taka, że my też nie raz podczas zabawy z dzieckiem popełniamy miliony „grzeszkow”. Sama często zerkam na telewizor czy w telefon. Mój mąż dużo bardziej potrafi się zaangażować w zabawę ale wszystko co wymieniłeś mnie wkurza! ;) najczęściej chyba to, że jak zaczynają się bawić to ja idę np. posprzątać kuchnie, by wieczorem mieć spokój, a za 3 minuty proszą mnie bym do nich dołączyła! Jasne, uwielbiam wspólne zabawy, ale nic nie deberwuje mnie bardziej od bałaganu w kuchni! A o niego nie trudno ;) Co bym dodała…. oboje są uparci i czasem beztroska zabawa zamienia się w dialog typu :
    -”bawisz się ze mną czy nie? Teraz była moja kolej więc nie płacz tylko cierpliwie czekaj”
    -”to ja się z Tobą nie bawię! ( na małej buzi pojawia się wredna mina)”
    -”to nie! Sprzatamy zabawki.”
    I płacz!! ;) Sama uczę córkę cierpliwości i wiem, że jej upór podczas zabawy potrafi wyprowadzić z równowagi ale jak patrzę na to z boku to szkoda mi córki. Jak sama jestem w tej sytuacji to szkoda mi siebie ;) haha
    A na końcu dodam jeszcze to, że mezczyzna opiekujacy się dzieckiem nie ugotuje w tym czasie obiadu ani nie posprząta, podczas gdy my zazwyczaj robimy wszystko naraz ;) no ale to wpływa też na jakość zabawy !! ;) za to mąż dobrej znajomej zawsze jest głodny, gdy ma się zająć dzieckiem! Zawsze!! ;)

    1. Tamara Tur pisze:

      Monika moje uparciuchy też tego typu dialogi prowadzą! I wnerwia mnie, że El nie zawsze daje Bajaderce być pierwszą, czy wygrać :D A potem jest ryk. Z obiadem – święta prawda :)

      1. ~Monika pisze:

        Zawsze jak zwrócę mężowi uwagę na to, że córka jest mała i ma jej ustąpić to mi tłumaczy, że od małego trzeba ją uczyć pewnych zasad i przygotowywać do życia! No ma rację, ale czasem się zastanawiam, które z nich to większe dziecko. Swoją drogą, czasem to urocze, że mają takie same charakterki ;) przypomniałam sobie jeszcze jedną rzecz- jak mąż jeszcze pracował wieczorami, a mieliśmy taki etap, że trzeba było przy córce siedzieć godzinami żeby zasnęła i to spadało na mnie, to wkurzało mnie jak wracał z pracy, wchodził do pokoju córki, gdzie ja już ledwo żywa siedziałam dwie godziny i ona się wybijała ze snu! No szlag mnie trafiał :) na szczęście teraz zasypia już sama ;)

        1. Tamara Tur pisze:

          Mój mówi to samo odnośnie zasad i że trzeba umieć przegrywać. Ja nie uważam, by trzylatek już potrzebował takiej szkoły życia.

  2. ~MamaZosi pisze:

    ja bym jeszcze dodała : „ja ją rano przewijałem, teraz twoja kolej” (bez komentarza), ja się nią zajmę, ale ją: nakarm/przewiń/podaj lek/ubierz/ etc. ooo! i jeszcze w trakcie zabawy: „ej a co ona tu ma na szyi?” albo „czy ona przypadkiem nie zrobiła kupy?” No litości… Tak naprwadę to można ksiażkę napisać o tym co nas wkurza jak tatuś się dzieckiem zajmuje. Chociaż żeby być sprawiedliwą to my też idealne nie jesteśmy. Ale jesteśmy matkami i wiemy lepiej! :-) Nawet jak nie wiemy to wiemy! :-D

  3. Pkt drugi dokładnie jak u mnie! „Zobaczymy co robi mama??”. I kiedy Młody płacze przy kąpieli , gdy kapie gotowa. A w sumie to wszystkie punkty u mnie się pokrywają ☺

  4. ~Marta pisze:

    Ja mam złotego faceta i męża. Wszystko ogranie! I nie dlatego, że musi, ale dlatego, że chce i dzięki temu, oboje mamy czas tylko dla siebie! A Dzieci jest dwójka! Kocham!

  5. ~MA-MA pisze:

    Weź ty ją nakarm, ona przy tobie lepiej je. , Znajdz jej coś do ubrania, nie wiem gdzie co jest. Itd. Takiego zrzucania roboty na matkę można znaleźć naprawdę dużo :) Tamara Artykuł świetny ! Również dostaje nerwicy gdy słyszę że córka płacze gdy opiekuje się nią maż :) Od razu cisną się słowa ” co znowu się tam dzieje ? „

  6. Agni pisze:

    Eeeeekstra!! :D I ze wszystkim się zgadzam :D

  7. ~Ilona S. pisze:

    Haha pośmiałam się bo wszystkie niemal punkty (może poza 5) są identyczne jak u nas. Od siebie dodałabym jeszcze problemy z ubieraniem dziecka, nigdy nie wie w co ubrać a jak juz ubierze to hmm.. wolę to przemilczeć. Denerwuje mnie jeszcze to, że mało kiedy mąż zwraca uwage na brudną buzię dziecka. Aha i jeszcze te niebezpieczne zabawy.. :)

  8. ~Beata pisze:

    Ale mnie ubawiłaś. Serio da się zaobserwować związek z wypróżnianiem? :P

    1. Tamara Tur pisze:

      Serio :D Dowody w komentarzach ;)

  9. Trzeba na to spojrzeć z drugiej strony. Jeżeli jakiś facet idzie się najeść tuż przed zabawą z dzieckiem, to tylko dlatego, że wie, że za chwilę będzie spalał mnóstwo energii, więc musi się do tego odpowiednio przygotować, żeby nie paść na placu boju.

    To się nazywa odpowiedzialność!
    :)

  10. To nie wina tatów że tak się dzieje a stereotypów czyli szuflady do której zostali wrzuceni. Mam odmienne doświadczenia. Inne choć działa podobny mechanizm. Gdzie jest zapisane że kobieta jest lepsza w domu i przy dziecku? Wszędzie! I to trzeba zmieniać :)

    1. Tamara Tur pisze:

      Twoja sytuacja potwierdza, że są wyjątki od reguły :) Poza tym ja nie uważam Ela za gorszego rodzica ode mnie, tylko te zachowania mnie w nim wkurzają :)

  11. Haha, świetny wpis! Nieźle się przy nim uśmiałam chociaż wyobrażam sobie, że w rzeczywistości te zachowania mogą dać w kość ;) Na razie nie mam dzieci, ale jestem w stanie sobie wyobrazić mojego faceta w sytuacjach, które wymieniłaś, a zwłaszcza to ze sprawdzeniem czegoś w telefonie…;-)

Odpowiedz na „~TatadlaMariannyAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>